
| Bartosz Komasa (1) | 2008-09-01 00:32:29 |
W czasie trwającej olimpiady w Pekinie polscy urzędnicy mieli nareszcie okazję przekonać się o jakości chińskich obiektów sportowych, portów lotniczych, autostrad, czy szybkiej kolei. Nic się na zawaliło, nie rozpadło, nie było żadnej kompromitacji. Wręcz przeciwnie – międzynarodowi eksperci chwalą chińskie obiekty olimpijskie, jak i całą infrastrukturę. Nie tylko spełniają one światowe standardy, ale często je przewyższają.
W trakcie pobytu w Chinach, Minister Sportu Mirosław Drzewiecki w końcu docenił Chińczyków. Spotykał się on ze znaczącymi firmami budowlanymi, które realizowały największe projekty budowlane w Pekinie. Przekonał się, iż są one bardzo zainteresowane tym, żeby wejść do Polski i realizować inwestycje w ramach przygotowań do Euro 2012. Od dawna wiadomo, że Chińczycy mają doświadczenie budowlane. Wykształcili kadry, które teraz są gotowe przyjechać do Polski.
Nawet Wicepremier Grzegorz Schetyna zdecydował się polecieć do Pekinu. Politycznie była to bardzo dobra decyzja, choć trochę opóźniona. Miejmy jednak nadzieje, że w połączeniu ze zbliżającą się wizytą w Pekinie Wicepremiera Waldemara Pawlaka, chociaż częściowo zniweluje brak Premiera Donalda Tuska na otwarciu Olimpiady w Pekinie.
Szkoda, że tak późno zauważa się potencjał Chin. Tak naprawdę już od dwóch lat chińskie firmy ”dobijają się” do polskich władz, poszczególnych ministerstw i instytucji oferując swoje możliwości w zakresie rozbudowy infrastruktury. Niestety często są ignorowani, czego przyczyną jest stereotyp o niskiej jakości wyrobów chińskich.
Pojawia się pytanie, na ile Minister Mirosław Drzewiecki mówi serio o chęci totalnego otwarcia się na Chińczyków. Jak sam sugeruje, w krajach, gdzie dopuszczono firmy z Państwa Środka, ceny w lokalnych przetargach spadały o 20 – 30%. Może zapraszanie Chińczyków jest zabiegiem taktycznym, mającym na celu ”zastraszenie” firm europejskich?
|
(1)
Bartosz Komasa Chief Project Manager, PAIiIZ |