
| Źródło: www.geopolityka.org |
2012-01-17 10:11:05
|
Czy Chiny są rzeczywiście orędownikiem światowej waluty? Otóż Chiny z pewnością są orędownikiem odejścia od sztucznie pędzonego dolara, modyfikowanego przez złe DNA „naukowców" z FED. W tej sytuacji Chiny myślą przypuszczalnie o większym wpływie na wrogą politykę finansową rządzących USA, nawet jeśli ich parytet byłby mały. Czy jednak w istocie Chiny są orędownikiem takiego scenariusza?
Przeczy temu dobitnie książka Song Hong Binga „Wojna o Pieniądz". Pozycja ta mogłaby zostać uznana za „koszmar każdego psychiatry", ponieważ zakłada istnienie wielkiego spisku finansjery, która za pomocą prywatnego banku FED kreuje dowolnie amerykański pieniądz, drukując go na potęgę, celem wprowadzenia nowego rządu światowego. Oczywiście teorie na temat New World Order powinny pogrążyć tego chińskiego autora, gdyby nie pewien fakt. Song Hong Bing po pierwsze jest doradcą prezydenta ChRL Hu Jintao, po drugie - gościł ostatnio w Polsce z wykładem na zaproszenie... ministerstwa gospodarki i samego wicepremiera Waldemara Pawlaka, uczestnicząc w arcyciekawym panelu dyskusyjnym.
Czytając artykuł pana Bizonia zastanawiałem się, co uzyskałyby Chiny z tej globalnej waluty? Myślę, że wiedza na temat bezpardonowej walki z parytetem złota i srebra, jaka jest toczona globalnie przez tzw. anonimowe „rynki", doprowadzi, jak twierdzi Song Hong Bing do tego, że szlachetny kruszec jeszcze podniesie głowę, mimo informacji o jego rychłym końcu. Rządowi USA zależy, aby obecne status quo istniało, bo cały czas ten kraj znajduje się w pozycji beneficjenta. Jeśli założymy, że wojna w Zatoce Perskiej wybuchnie i cieśnina Ormuz zostanie zablokowana, ceny ropy poszybują w górę. Co to oznacza? Oznacza to wzrost dla amerykańskiej waluty, gdyż jest ona walutą rozliczeniową transakcji paliwowych. Jeśli zaś konflikt nie wybuchnie, a rządowi amerykańskiemu brakuje pieniędzy np. na zbrojenia, to jak w grze Monopoly, może sobie dobrać (czytaj: dodrukować) odpowiednie środki z banku. Sytuacja jest kuriozalna, bo przypomina chwilę, gdy największy gracz, posiadający największą ilość „hoteli i hipotek", staje na polu „płacisz mandat, albo idziesz do więzienia", jawnie dobierając pieniądze z banku lub własnej innej gry Monopoly. Nawet kilkuletnie dziecko zauważy, że łamie przy tym wszystkie zasady owej gry, przy mniej lub bardziej jawnej aklamacji innych, słabszych graczy. Każdy bowiem chce grać dalej, a powiedzenie „sprawdzam" oznacza bankructwo i nie wiadomo jakie jeszcze następne konsekwencje. Historia zna przecież wiele przypadków, w których król posiada wojsko, za pomocą której może pozbyć się natrętnego wierzyciela, który z kolei swymi wekslami psuje krew państwa rządzonego przez wspomnianego króla.
Więcej:
http://www.geopolityka.org/komentarze/1269-za-pustym-pieniadzem-podaza-niejeden-salomon