
| Źródło: www.newsweek.pl |
2011-12-09 11:00:22
|
Dokładnie dziesięć lat temu, gdy rozpoczynała się bushowska Global War on Terror, napisałem o Chinach, że „z pewnością wykorzystają osłabienie Pierwszego Supermocarstwa do wytargowania ustępstw i umocnienia własnej pozycji. Rezultatem może być uformowanie się nowego [...], policentrycznego ładu międzynarodowego" [1]. Nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko. Chińska Republika Ludowa błyskawicznie przeistoczyła się z cierpliwie czekającego na swą kolej pretendenta do mocarstwowości w globalnego gracza, o którego względy wszyscy zabiegają. Niall Ferguson opisał ten okres jako „Dekadę, w której świat przechylił się na wschód", stwierdzając autorytatywnie: „dobiegamy oto końca 500-letniego okresu zachodniej dominacji" [2]. Tu nie chodzi o fakt, że Chiny rzucają wyzwanie Zachodowi zarówno w kosmicznych zbrojeniach jak w ekspansji gospodarczej na obszarze Afryki [3].
Więcej:
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/598311,kolos-uwagi-metapolityczne-o-miejscu-chin-w-nowym-ladzie-swiatowym.html