
| Źródło: www.konflikty.wp.pl |
2011-12-02 10:07:12
|
Dezerterzy z syryjskiej armii grożą, że dni prezydenta Baszara al-Asada są policzone. Zachód nakłada na reżim kolejne sankcje. Dawni przyjaciele odwrócili się od Syrii, a Damaszkowi zostali tylko dwaj sojusznicy, Rosja i Chiny. Tymczasem dziennikarze, którym udało się dostać do Syrii alarmują: w jedną stronę do kraju transportuje się broń, w drugą - wywozi rannych. Zabitych jest już 3,5 tysiąca.
W Syrii pierwszy podmuch rewolucji zawiał 26 stycznia, gdy Hasan Ali Akleh z Al-Hasakah oblał się benzyną i podpalił. Krótkie i burzliwe doświadczenia podobnych mu desperatów w kilku innych arabskich krajach pokazały, że samobójcza śmierć w płomieniach najpierw wznieca gniew rodziny, sąsiadów, znajomych i ich znajomych, później ogień zajmuje kolejne miasta, aż w końcu cały kraj trawi pożoga. Jak dobrze pójdzie, wypala stare władze. Wtedy, na zgliszczach, można budować od nowa.
Tu jednak było inaczej. Telewizja Al-Dżazira, która towarzyszyła demonstrantom od Maroko po Iran, szybko zawyrokowała: "to królestwo ciszy", z protestów nic nie będzie, Syryjczycy za bardzo kochają prezydenta.
Dopiero dwa miesiące później, w połowie marca, do Syrii zawitała Arabska Wiosna. Wydarzenia przybierały coraz bardziej dramatyczny obrót, aż do dziś, gdy kraj jest na skraju wycieńczenia. Niemal każdego dnia dochodzi do starć między dwiema syryjskimi armiami: rządową i wyzwoleńczą, liczba zabitych przekroczyła, według szacunków ONZ, 3,5 tysiąca, a więzionych (i być może torturowanych) więźniów politycznych - 20 tysięcy. Nie tylko Unia Europejska i Stany Zjednoczone dwoją się i troją, by ukarać reżim i powstrzymać kraj przed pogrążaniem się w wojnie domowej. Od Syrii odwracają się już nawet dawni przyjaciele.
Stać się może teraz niemal wszystko.
Więcej:
http://konflikty.wp.pl/kat,1020225,title,Bedzie-wojna-Juz-tylko-Rosja-i-Chiny-ich-bronia,wid,14039025,wiadomosc.html