
| Źródło: gazeta.pl |
2010-07-29 11:14:16
|
Białoruski dyktator ma nadzieję, że strategiczny sojusz z Chinami pozwoli mu utrzymać władzę nawet w przypadku dalszego zaostrzania się konfliktu z Rosją.
- Mamy szansę wykorzystać zasoby Chin do przeprowadzenia modernizacji własnej gospodarki. Stracić tę szansę to przestępstwo - oświadczył w poniedziałek prezydent Aleksander Łukaszenka na specjalnej naradzie z udziałem najwyższych urzędników państwowych.
Jedynym tematem tej narady była właśnie współpraca z Chinami. Jest to teraz najważniejszy temat na Białorusi, bo właśnie w Pekinie Łukaszenka widzi sojusznika, który pomoże mu przetrwać trudne czasy.
Moskwa nie tylko nie chce bowiem dłużej wspierać Mińska dostarczaniem taniej ropy i gazu, które są gwarancją stabilności gospodarczej i politycznej na Białorusi, ale już otwarcie prowadzi wojnę informacyjną przeciwko Łukaszence. Kontrolowane przez Kreml rosyjskie stacje telewizyjne nazywają go "ostatnim dyktatorem Europy", oskarżają o zlecenie przed laty morderstw politycznych przeciwników (od lat znana jest sprawa tajnego komanda, które się tym zajmowało) i powiązania ze światem przestępczym. W dodatku białoruscy opozycjoniści, którzy jeszcze niedawno byli traktowani przez Rosję jak pariasi, coraz częściej odwiedzają Moskwę, a tamtejsza prasa spekuluje, że w ten sposób Kreml sonduje, kogo z nich poprzeć w wyborach prezydenckich na początku 2011 r.
Więcej:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8188123,Lukaszenka_stawia_na_Chiny.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856991